piątek, 15 maja 2015

Tuż, tuż...i już...

Tuż, tuż...i już w niedzielę był Ten Wielki Dzień.
Pierwsza Komunia Święta Przystojniaka...

Wcześniej moc prób.

Próba.
Były nerwy, coś nie wyszło, gadulec uspokajający, tłumaczący...
Jednak jestem dumna z Przystojniaka ,bo jak rzekł niedawno:
"-Mam autyzm ale sobie radzę"...

Świadomość Macieja naprawdę wzrosła.Wciąż dopytuje się na ten temat.

-Mamo a znasz inne dzieci z autyzmem?

Jakby potwierdzenie ,że są też inne dzieci też inne ale nie gorsze!

...

Pogoda mimo prognoz deszczowych była słoneczna.Było wietrznie jednak pokropiło  przelotnie dopiero po uroczystości...
Prze mszą św. byliśmy szybciej.Zanieśliśmy chlebki(każde dziecko komunijne zabrało ów chlebek do domu poświęcony by podzielonym podziękować każdemu z gości za uczestnictwo ) oraz duży chleb.Chlebki zanieśliśmy podczas mszy do ołtarza z darami...Maciej wiedział kiedy wyjść...Ja pomimo tylu prób nie :)Mąż mówi podczas mszy św.
-Dlaczego Maciej wyszedł z ławki?
-My też musimy
I poszliśmy.
Msza św.była naprawdę wspaniała.
Podniosła.
CUDowna...
Ks. proboszcz powiedział wspaniałe kazanie o miłości...
Tak siedziałam ,że ołtarz miałam vis a vis...
Obserwowałam z przejęciem jak rząd Macieja wyszedł z ławki do komunii św.
Tu rozległ się śpiew z chóru:
-Anioły śpiewają
Śpiewali wspaniali śpiewacy!
Przystojniak ostatni z ławki wyszedł.
Jak podczas spowiedzi ks. proboszcz bez pośpiechu celebrował sakrament...
I stało się...
"-Mam w sercu Pana Jezusa"-po mszy św. cieszył się Maciej...

Jeszcze były wspaniałe podziękowania...
Pięknie jedna z mam podziękowała pani katechetce , która moc serca włożyła w przygotowanie naszych pociech do sakramentu.Rodzice spontanicznie wstali z ławek i bili brawo!
Maciej swe podziękowania tez powiedział!

I na koniec mszy św. ks. proboszcz wręczał dzieciom pamiątkowe tabliczki.Śpiewał i dziecko mu śpiewem odpowiadało. Była super dziewczynka , która po prostu odpowiedziała-rapowała :)
I Maciej...zaśpiewał!
Tego nie śpiewali na próbach.
Ks.:
-Maciej czy kochasz Jezusa
Maciej:
-Tak kocham Jezusa
-A dlaczego kochasz Jezusa
-Bo On pierwszy ukochał mnie...



Przyjęcie w domciu  w gronie familiji...Kochani dziękuję ,że byliście z nami!

Biały tydzień Przystojniak wędrował towarzystwie taty(ja na zebrania-pn Macieja, wt.Ani i Lu)
w śr. byłam z Przystojniakiem i...tu dopadła mnie grypa żołądkowa-córcia od pn zeń się zmagała...
Rodzeństwo też ową uraczyła  :) Ale już lepiej...











piątek, 17 kwietnia 2015

...w poszukiwaniu śniegu...

Witajcie!

Aura u nas coraz cieplejsza...
Słonko niesie i ciepło i ta wspaniałą witalność!
Drzewka nieśmiało pokrywają się delikatną , liściastą sukienką...




W drodze we W-wiu uwieczniłam kasztanowca przy Wzgórzu Partyzantów...

Ostatnie dni bardzo, bardzo zabiegane.
Przystojniak był na badaniu w ZPPP .
Miał spotkanie z p. pedagog, p. psycholog.
Dobrze ,że ma skleroza odpuściła i pomna dokumentacji potrzebnej miałam zaświadczenie od psychiatry, tak się złożyło ,ze również aktualną opinię od pani prowadzącej IS.
Jednak i tak wg nowych wytycznych ("wciąż coś się zmienia"-cytat) brakuje nam opinii od pani logopedy...

Od poniedziałku dziatwa komunijna ma próby w kościele...


Ustawienie,wchodzenie do świątyni, podchodzenie do ołtarza, odejście na miejsce, w finalnym momencie podchodzenie do klęcznika,przyjmowanie komunii( to nie takie proste odpowiednio buzię otworzyć, język wysunąć)-ręce złożone...


W środę nieoceniona pani katechetka pokazywała dziatwie z bliska tabernakulum, ołtarz-zobaczyli jak wygląda z tej perspektywy świątynia-podchodzili do konfesjonału,i od strony klęcznika i mogli weń zasiąść.Wspaniała możność by poznać -oswoić się przed pierwszą w życiu spowiedzią świętą...

Brał tez udział w ub. tygodniu Przystojniak z rodzeństwem w przedstawieniu "Kot w butach" w interpretacji wspaniałej Pani Teatrzyk.
To kolejne takie teatralne spotkanie w fantastycznej GBP w Czernicy.
Salwy  śmiechu wzbudził główny bohater samym pojawieniem się!
Nie był on taki "zwykły" oj nie!
Był i puszysty i zielony!



Udało się nam familijnie znaleźć ...śnieg:)



O tak, maszerowanie pod górkę, w nieznajomych rejonach to wyzwanie dla Macieja.


Jednak na widok takiego dania...
Przystojniak się rozpływa.
W jego "bogatym" menu to jedna  z ulubionych "straw"...






W czwartek sprawdzian trzecio-klasisty...
Tak to było wyzwanie...





-Trudno było...

Ja jestem z Przystojniaka dumna ,że napisał.


Moc pozdrowień!
Anna Maria

niedziela, 5 kwietnia 2015

...ważny dzień...


Ogromnymi krokami zbliża się ważny dzień...
Tak...
Ogromnie ważny.
Pewnie Przystojniak jak gro dziatwy w błogiej nieświadomości bytuje...
jak ważny.
Noże błoga nieświadomość większa jest u Przystojniaka niż u "zdrowych " ...
Ale ja to ze swej perspektywy widzę...


No i sami poczyniliśmy zaproszenia...


...własnymi rękami:)


A teraz przed Przystojniakiem zadanie-ma wręczyć :)



Dumam jak Przystojniak wytrwa uroczystość...
Około 2 godzin.
Tyle wrażeń...

Jak będzie uroczystość wyglądać -wiem mniej więcej-mam doświadczenia z uroczystości Pierworodnego.
No tak -jednak teraz w roli głównej Maciej :)
 13 IV pierwsza próba w kościele...

Alba po bracie wisi w szafie, koszula nowa upolowana...
Buty musimy sprawdzić czy dobre czy nowe trzeba upolować...




Jeszcze wg rad mamy alergiczki mamy duetu pociech z alergia będę testować w diecie Macieja jaja przepiórcze.
Bo zmiany skórne (łokcie, kolana) to ponoć od jaj (zw.) właśnie...



;)



niedziela, 29 marca 2015

Wiosenne eskapady :)

Hej!

Czas galopuje nieubłaganie naprzód...
Tydzień mija mi za tygodniem jak z bicza strzelił...
Zagościła cudna i radosna-obecnie zapłakana deszczem:
wiosna!

W Szkole w Ratowicach(regularnie bywamy-Przystojniak ma zajęcia IS)
 na ścianach zakwitły kwiaty!
Wszak WIOSNA!


W ubiegłym tygodniu miała miejsce niesamowita lekcja.
Klasa Przystojniaka brała weń udział.
Była prezentacja multimedialna-pan Miron z TOZ Wrocław tak wspaniale mówił
o odpowiedzialności za zwierzęta...
Moc bezcennych informacji!
Potem fantastyczna pani Anna opowiadała o piesku uratowanym ...



Na "deser" dziatwa zdobiła mydełka...


Więcej fotografii 

Macieja poruszył ogromnie film rysunkowy o porzuconym piesku...
Popłakała się...
-Bo to takie smutne...

Smutne też było to ,że nastąpiło kolejne złamanie-brata Przystojniaka...
Byliśmy na SOR( cała watahą -po uprzedniej wizycie w ośrodku zdrowia nr 1-wizyta u dr po skierowania, nr 2 by "pocałować klamkę" wszak weekend-dr, prześwietlenie -brak) 

Na SOR syna nie wpisano 
-Bo kontuzja miała miejsce wczoraj
(był piątek, nie minęło od zdarzenia 24 godz.-wg dr naszej do 3 dób po zdarzeniu można na SOR szukać pomocy...)
-skierowanie do chirurga trafnie wystawione(ogólnie na cały kraj-jednak do chirurga nie sposób się było dostać-kolejna gigant )
-skierowanie na prześwietlenie wystawione lokalnie
-Nie zwrócą nam pieniędzy(tak rzekła pani pielęgniarka)
Bez sensu -wracać po kolejne skierowanie?(dr już dawno w ośrodku nie było...)
Patrz, płać i płacz.
I tak pomimo ubezpieczenia uszczupliliśmy skromny domowy budżet...

-Mamo a co to znaczy ,że dr przyjął nas grzecznościowo?
Słowa po opuszczeniu SOR Pierworodnego(bo po płatnym prześwietleniu na SOR nas wpisano)

-To znaczy ,ze miałeś ten zaszczyt ,że dr cię przyjął.

Ale wysłał nas do chirurga...
Efekt?
:


Zagipsowany kciuk.
I pomimo rozlicznych naszych wizyt u lekarzy, w szpitalach-wciąż się uczymy meandrów SYSTEMU
...

Jeszcze fotka braterskich butów.
Pierworodnego już amortyzowane dłuuugo. Jednak z serii tych naprawdę godnych polecenia. 
Trwałych.
Dlatego przy zakupie dla Przystojniaka się Małżonek nie wahał :)


Tu jeszcze fotografia ucznia wracającego po feriach do szkoły:)
Wciąż zadziwia mnie jak dziatwa mi szybko rośnie...
Noż adekwatnie ja się starzeję :)

Starość nie radość
Młodość nie wieczność...


Przystojniak podczas zajęć robił cudne kartki...
Zajęcia oczywiście w naszej wspaniałej GBP
(Gminna Biblioteka Publiczna)
:)


Z takich oto elementów...


...z pomocą kleju...


...powstało takie oto dzieło:)

Jako że w II semestrze I zmiana-jest szansa na zajęcia gitarowe;)
Musimy zgrać jeszcze termin-bo okazało się,że Przystojniak musi mieć indywidualne nie grupowe :)



Jeszcze kilka migawek z spaceru po parku:)
Siostra Przystojniaka na rolkach, my " z buta"...





Zbliżają się dużymi krokami Święta.
Już od środy wielkanocne wagary szkolne :)
Od zajęć nie:)

Radosnych Świąt
życzę!
Mocy błogosławieństw od Pana Zmartwychwstałego!
Ton sił!



Moc pozdrowień.
Anna Maria




sobota, 31 stycznia 2015

Mocium Panie Feriowanie Cz.II

Drugi tydzień ferii upływa...
W poniedziałek do szkoły na I zmianę.
Ustalamy grafik na nowy semestr:)
Udało się nam kilka razy w ferie odwiedzić błękitny przybytek pełen chlorowanego H2O...
Jako,że z początkiem ferii ów przybytek pełen był dziatwy "uciekaliśmy" na duży basen z brodzika.40 minut non stop pływania po torze tam i nazad.Gonitwa Przystojniaka za rodzeństwem. Nie sam jeszcze Maciej nie pływa-asekuruje się na desce, raz wdział pas .Dużo Maciej i jego siostra pamiętają z lekcji pływania.Nauki trenera nie poszły w las.
Strachu przed wodą brak.



Skorzystaliśmy z zaproszenia do Świetlicy w Wojnowicach ...
Trwały tu półkolonie...
Oj tu się działo!
Wspaniała dziatwa, wspaniała pani!


Z "ciocią" Olą dziatwa robiła np. leniwe pierogi...


Przystojniak także a jakże...


A w domu uskuteczniamy pizzę.Też Maciej pomaga...


A pod koniec tygodnia była wyprawa do miasta z półkolonią wojnowicką ...
Zabawy na placu zabaw...


Posiłek ...


...kino...
Ukochane Pingwiny.
Naprawdę kapitalny film!
Polecam!
Skrzy się humorem!


Były jeszcze lody.
Naprawdę Kapitalna wyprawa.
Ja popatruję zawsze z rozterką na mego Przystojniaka , który razem a jednak obok-ale przecież jednak w grupie z dziatwą!
Ba nawet w autobusie nawiązywał rozmowę do chłopców rozprawiających...
Niesamowita dziatwa , wspaniali opiekunowie:"ciocie"Ola i Ania, "wuje" Marek"!
Przechodnie oglądali się na dworze za odzianą w odblaskowe kamizelki dziatwą.
O! Z daleka nas widać było!

Anna Maria

środa, 21 stycznia 2015

Mocium Panie Feriowanie...


Wieczorową porą-bo "ciemna nocka "ok. 17" po południu w miesiącu styczniu Przystojniak rozpoczął ferie...
Ucieszył się,że jestem(żegna mnie "tylko się nie spóźnij"),wsiedliśmy na jednoślady i gdy pedałowaliśmy w stronę domu, mijając szkołę Przystojniak pożegnał się ze szkołą:"Do zobaczenia za 2 tygodnie" :)
Jako ,że od świąt trwa  nas świętowanie: ostatnio świętowaliśmy urodziny 6-ste bliźniaczek-kuzynek Macieja ,urodziny Babci Gieni(tu zacną cyferkę pominiemy milczeniem, cudna i tyle!),a w pierwsza niedzielę ferii: 40 lecie małżeństwa mych rodziców-dziadków Macieja.
Nieoceniona ciocia Basia upolowała pyszny tort by Kopalina.


A już w poniedziałek jako ,że słowo się rzekło-musiałam obietnicy dotrzymać-wyruszyliśmy watahą  na łyżwy:)
Dobór wypożyczonych łyżew tez mnie ubawił.Najpierw nr.Jaki Przystojniak ma nr buta?Potem kolor.O nie białe z różowymi dekorami Maciej odrzucił .Odsunął się , noż ba kroki w tył poczynił, miną, ciałem mówił stanowcze nie.Drugiego dnia poprosił o "męskie" łyżwy. Nawet groźba "sznurowania" go nie zniechęciła:) 
Szlify Maciej z ubiegłego roczku miał,nie było tyleż bliskich spotkań z lodową powierzchnią:) Jest i "drobienie" łyżwami.I są "szusy".Przypominam by nie pod prąd.W wyobraźni mam kolizje i czarne scenariusze-ale w realu dajemy radę bez tego typu atrakcji.
Ja sobie też przypominam co rok jaka to frajda sunąć po lodzie...
Ktoś miał kapitalny pomysł z Lodowiskiem w J-L!
Ktosiu DZIĘKUJMY!
Aktywny wypoczynek to jest to! 








Białe łyżwy me-babskie:)

W Dniu Babci poranek upłynął na tworzeniu laurek dla babć.
Osobiście pojechaliśmy by je wręczyć:)
Bo babcie są wspaniałe i jedyne!
Były i kwiaty i laurki.


A Mikuś zerka :)


Wykorzystaliśmy bytność w J-L i po odwiedziliśmy pana Tomasza , który Przystojniakowi i jego bratu wyczarował "w tri miga" super fryzury:)
Nawet nasza pani dr na widok ostrzyżonej łepetynki wie czyje to dzieło:)


Odnośnie ferii to w planach mamy nadal świętowanie.Urodziny Kuzyna Marcina 5-te!
A z aktywnych form: basen i rower(noż żyć bez jednośladu się nie da!)

Przystojniak opanował sztukę kreślenia linii(trzeba linijkę trzymać prosto , ołówkiem kreślić linię-koordynacja wzrokowo-ruchowa) i cudnie wykorzystuje ją i w zadaniach matematycznych i w ...kolejnych planszach gier.
Uskutecznia gry i podczas zajęć z nieoceniona panią Jowita-logopedą , i na gruncie rodzinnym.
Choć sztuka przegrywania jeszcze nie okiełznana...Jest i łza smutku niejedna, nerwy...
Ale Maciej wraca i gramy znów:)
Przystojniak chciałby być pierwszy...

Czyta Maciej sam kolejną lekturę( o chłopcu z Grenlandii).
Czyta sam, wspólnie finiszujemy z Harrym(tom I)-normalnie klasa książka-można czytać po wielokroć!

Jeszcze Migawka Jedzeniowa.
Brat Przystojniaka poczuł kulinarny zew(pewnie geny-babcia Genia -szef kuchni) i tworzy.
Dziś serwował w domu(i to dwa razy, z przerwą na pichcenie(kotleciki babci Gienie-ulubionekotlety "płaskie"-najlepsze na świecie) w kuchni babci pod jej czujnym okiem):



I jeszcze Autoportret z Bratem w tle...


i uwiecznienie w pozie młodzieżowej "lol"przez brata...


:)

Moc pozdrowień!







wtorek, 6 stycznia 2015

Pan Sanepid...

Przystojniak jak chce pić sam się obsłuży.
Kierunek kuchnia.
Nad zlewem na suszarce albo w szafce szklanki, kubki.
I u trwa weryfikacja.
Bo kubek/szklanka nie może mieć łuny po herbacie, smug.
To owo naczynie dyskwalifikuje...
Zauważyłam,że bywa że jeszcze opłukuje naczynie i stawia do góry dnem na zlewie.

Łyżka do zupy, płatków też musi być "idealna"...

Tata:
-Maciej co robisz?
-Ścielę łóżko idealnie.

Naprawdę to uczynił idealnie.

Ziemniaki zje jak mu odpowiadają.I nie mogą być polane sosem...

Mój tata rzecze:"Kiedyś jadł więcej i zupy..."
Tak pamiętam te czasy jak zajadał pomidorową, pierogi.

Teraz kotlety.Tak.
Te babci Gieni są "najlepsze na świecie".

Moje kopytka "udane".Bo bywają i te co nie przejdą kwalifikacji.

Z zup rosół.

Płatki na mleku.
Parę rodzai, biszkopty tez bywają.

Naleśniki "same"-bez wsadu.

Danio waniliowe.

Pizza margarita.
Ta z ulubionej pizzerni...
Jak kuzyn rzekł ,ze nie lubi Przystojniak się zdumiał.
Jak można nie lubić?!

Tak z grubsza jada Przystojniak...

Gdy oglądam Detektywa Monka(jak to się pisze?), albo Awiator-wiem ,że bez pudła mieli zaburzenia neurologiczne.
Ta scena gdy główny bohater Awiatora miał podany obiad:osobno groszek, osobno ...
Chyba nawet ziarna groszku były policzone...
Ze szklanki z odciskiem palca napić się?! Masakra!

Dziś była msza św.za teścia...
Zbliża się rocznica śmierci...
Tata męża tak się martwił jak będzie Maciejowi w szkole...
Przyjeżdżał prawie co dnia, a ja doginałam z Przystojniakiem na W-w na terapię...

Pierworodny miał przedstawienie w teatrze bodajże...Poczekałam, aż wróci-poszłam po niego do szkoły.
Zabrałam dziatwę i z teściem pojechaliśmy do mych rodziców.Ja z dziatwą-bo w domu trwał remont big...Był 18 stycznia  .Teść odprowadził mnie do klatki.Pożegnaliśmy się...
I wówczas męża tatę żywego widziałam po raz ostatni...

W Dzień Dziadka zadzwonił telefon, że tata nie żyje...

Nie , dziatwa ma nie była na pogrzebie.
Pamiętają dziadka żywego...

Dziś była za tatę msza św. ...
Po babcia Gienia zaprosiła na obiad -nań pyszne kotlety...


Moc pozdrowień!
Anna Maria