Przystojniak jak chce pić sam się obsłuży.
Kierunek kuchnia.
Nad zlewem na suszarce albo w szafce szklanki, kubki.
I u trwa weryfikacja.
Bo kubek/szklanka nie może mieć łuny po herbacie, smug.
To owo naczynie dyskwalifikuje...
Zauważyłam,że bywa że jeszcze opłukuje naczynie i stawia do góry dnem na zlewie.
Łyżka do zupy, płatków też musi być "idealna"...
Tata:
-Maciej co robisz?
-Ścielę łóżko idealnie.
Naprawdę to uczynił idealnie.
Ziemniaki zje jak mu odpowiadają.I nie mogą być polane sosem...
Mój tata rzecze:"Kiedyś jadł więcej i zupy..."
Tak pamiętam te czasy jak zajadał pomidorową, pierogi.
Teraz kotlety.Tak.
Te babci Gieni są "najlepsze na świecie".
Moje kopytka "udane".Bo bywają i te co nie przejdą kwalifikacji.
Z zup rosół.
Płatki na mleku.
Parę rodzai, biszkopty tez bywają.
Naleśniki "same"-bez wsadu.
Danio waniliowe.
Pizza margarita.
Ta z ulubionej pizzerni...
Jak kuzyn rzekł ,ze nie lubi Przystojniak się zdumiał.
Jak można nie lubić?!
Tak z grubsza jada Przystojniak...
Gdy oglądam Detektywa Monka(jak to się pisze?), albo Awiator-wiem ,że bez pudła mieli zaburzenia neurologiczne.
Ta scena gdy główny bohater Awiatora miał podany obiad:osobno groszek, osobno ...
Chyba nawet ziarna groszku były policzone...
Ze szklanki z odciskiem palca napić się?! Masakra!
Dziś była msza św.za teścia...
Zbliża się rocznica śmierci...
Tata męża tak się martwił jak będzie Maciejowi w szkole...
Przyjeżdżał prawie co dnia, a ja doginałam z Przystojniakiem na W-w na terapię...
Pierworodny miał przedstawienie w teatrze bodajże...Poczekałam, aż wróci-poszłam po niego do szkoły.
Zabrałam dziatwę i z teściem pojechaliśmy do mych rodziców.Ja z dziatwą-bo w domu trwał remont big...Był 18 stycznia .Teść odprowadził mnie do klatki.Pożegnaliśmy się...
I wówczas męża tatę żywego widziałam po raz ostatni...
W Dzień Dziadka zadzwonił telefon, że tata nie żyje...
Nie , dziatwa ma nie była na pogrzebie.
Pamiętają dziadka żywego...
Dziś była za tatę msza św. ...
Po babcia Gienia zaprosiła na obiad -nań pyszne kotlety...
Moc pozdrowień!
Anna Maria
wtorek, 6 stycznia 2015
środa, 31 grudnia 2014
Świętowanie...
Można świętować mimo,że Święta minęły?
A jakże!
Przystojniak miał urodziny!
Kolejne familijne spotkanko.
Jako,że tort w tym okresie zamówić byłoby chyba trudno upiekłam:)
Ponoć pyszny.
W ramach świętowania wybyliśmy dziś do wrocławskiego zoo...
Łał!
Naprawdę Oceanarium jest wspaniałe!
Przestrzenie, wymiary, zwierzęta...
Było sporo zwiedzających więc Przystojniak trzymał mnie za rękę, pozostałą dziatwę wciąż sprawdzałam czy się nie pogubiliśmy...
"Załapaliśmy się" na tzw. bilet rodzinny, koszt 50zł(w pn taka możliwość)
Ubawiły nas śpiące krokodyle("-One chyba nie żyją"-komentarze zwiedzających :)
Tak jeden "śpioch" wyglądał ponad wodą...
...a tak pod...
Kolejny śpioch-hipcio...
...i jego "ziomale" z wybiegu...
Co robi wrażenie to przestrzenie...
Ileż zwierzaki mają przestrzeni życiowej!
Manaty...CUDOWNE!
No a tu Przystojniak gdy mu zapach nie odpowiadał...
Nadwrażliwość zapachowa się kłania...
Pierworodny dziwił mi się,że wciąż się zachwycam...
Naprawdę mi się podobało!
Łaziłabym tam pół dnia!
Hipcie były cudne, jeden też spał-w wodzie-słodziak!, rekiny-o te nie spały -pingwiny...
Moc informacji:
Tunel-gdzie wokół woda a weń zwierzaki...
Na fb udało mi się wrzucić filmiki:
I jeszcze Kowalski...
Spotkanie z Tygrysem to jest coś!
Był tak miły ,ze zerknął zza przezroczystego parkanu "twarzą w twarz"...
Pozostając w temacie z rodziny kotów
... mała retrospekcja...
Na początku grudnia
zobaczyłam u koleżanki na fb fotografię kociaka szukającego domu...
Zapytałam czy się nadajemy na familię dla kotka...
I na zasadzie DT zostaliśmy...
Jednak teraz nie wyobrażam sobie naszego domu bez
Mikusia...
Wracaliśmy z Dobrzyńskiej i mówię do Przystojniaka,że mam niespodziankę
K-O-T-A
Że musi mu imię wybrać...
Syn podumał
-Mikuś, od Miksela...
Ciocia Paula przyniosła Kociaka z mocą przydasi bezcennych...
Dialog z Maciejem w drodze z Wrocławia gdy wieźliśmy wespół autobusem kotka...
-Mamo mogę go zobaczyć?
Rozpięłam poszewkę, w którą transporter był zapakowany.
Kotek wystraszony, jednak zerkał na nas ciekawie...
I Przystojniak rozpoczął przemowę do kotka...
-Ja jestem Maciej Maniak, to jest mama Ania Maniak,
a ty jesteś Mikuś, Mikuś Maniak.
Kurtyna...
;)
Na finisz moc życzeń noworocznych!
Anna Maria
środa, 24 grudnia 2014
Radosnych Świąt!
I jeszcze jedna fotografia z nowym członkiem naszej familiji.
-Ja jestem Maciej Maniak, to mama Anna Maniak a ty jesteś Mikuś, Mikuś Maniak...
Taki monolog zapodał Przystojniak do kici w drodze do naszego domu z W-wia,kicia silnie wystraszona-w transporterze, zdezorientowana...Imię Mikuś(choć pasuje do zdrobnienia od Mikołaja-zaczerpnął Maciej od Miksela:)
Radosnych Świąt!
Ton zdrowia!
A.M.
czwartek, 18 grudnia 2014
1%...
Dużymi krokami zbliża się finisz 2014 roku i możność ofiarowania swego 1% .Jeśli zechcieliby Państwo przeznaczyć swój 1% dla Przystojniaka,ogromnie dziękujemy !
Maciej od 8 lat jest w terapii .
Pierwsza diagnoza opóźniony rozwój mowy, zaburzenia SI, obecna autyzm
dziecięcy. Konieczna jest regularna, intensywna terapia.
Podaruj 1% Maciejowi!
Fundacja Dzieciom
Zdążyć z Pomocą
KRS 0000037904
„Maciej Maniak nr 9481”-wpisane
w rubryce: ”Informacje uzupełniające-cel 1%”
Można także dokonać wpłaty
na konto tytułem: cele statutowe nr 9481
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą",
ul. Łomiańska 5 01-685
Warszawa
Bank PEKAO S.A. 1 O/Warszawa
13 1240 1037 1111 0010 1760 2908
Maciej jest podopiecznym w/w Fundacji.
Dziękuje ogromnie.
Anna Maria Maniak -mama Macieja
Dziękuje ogromnie.
Anna Maria Maniak -mama Macieja
piątek, 28 listopada 2014
A jak alergia...
Przystojniak chorował często...
Górne drogi oddechowe wciąż nękały mu infekcje...
Wciąż siedział w domu, odwoływałam zajęcia...
Pomagały trochę wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne...
Zmiana klimatu...
Aż wiosną tegoż roku zaczęły się takowe "efekty specjalne":
Opuchlizna znikała po kilku godzinach...
Wykluczyliśmy z diety masło czekoladowe, orzechy.Przystojniak sam czytał wnikliwie etykiety. Nie przyjmował batonów orzechowych
-Nie mogę
I tak kilka razy puchł...
Zarejestrowaliśmy do alergologa...
A w długi weckend majowy obudziło mnie
-Mamo chyba spuchłem
Pół buzi jak bania
W auto i do szpitala...
I tam zostaliśmy...
Diagnoza brzmiała:obrzęk Quinckego...
Od lata Przystojniak bierze lek...
Jednak są sytuacje gdy "atak" alergii powala...
Potop z nosa, kichanie , kaszel...
W lodówce adrenalina-w razie "godziny W"...
Latem byliśmy na wnikliwszych badaniach-znów w szpitalu...
Ostatnio poczytałam sobie:
...
-Mamo popatrz czy nie spuchłem-wraca pytanie co jakiś czas...
-Mamo popatrz
...
I zerkam na łokcie...
Niestety tu zdrapane strupki...
I niestety na paluszkach u strupki podobne...
Wiem ,ze to alergia...
Mamy maść-smarujemy:)
...
Niedawno...
Niedawno pobiłam swoisty rekord wędrówek dom-szkoła vel szkoła -dom...
Niech policzę:
1.
Córcia do szkoły(po drodze bankomat, bo pierworodny kalkulator -potrzebny właśnie dziś na matematykę-upolował "na kreskę" -zadzwoniłam zapytałam czy jest takowy(+blok A3)syn odebrał w drodze do placówki edukacyjnej-
2.ja wracając z owej uregulowałam zadłużenie:)
3.Przystojniak do szkoły odprowadzony(zaj. rewalidacyjne, zaj. szkolne)
4.powrót do domu
5.Po córcię do szkoły
6.powrót zeń
7. Córcię na teatr(zapomniałam o przedstawieniu-Iwonka dziękuje,że zadzwoniłaś i przypomniałaś!) do szkoły
8.powrót
9. Po córcię znów(& przyjaciółkę córci)
10 powrót
11.Po Przystojniaka
12 powrót
- I tu skleroza ma też się przyczyniła także a jakże-ale to ta wędrówka ostatnia...
13 po gitarę
14 powrót
...
Bo zapomniałam,ze mam odebrać gitarę.
-Tylko się nie spóźnij...
W uszach mi dźwięczało Przystojniaka upomnienie.
Byłam przed czasem.
O gitarze pomroczność jasna-zapomniałam...
Jak wróciłam bez...Dziatwa rozczarowana...
Pognałam raz jeszcze...
Ale kalorii to na mym jednośladzie spalę :)
I muszę ostrożnie...
"Jak się człowiek śpieszy to się diabeł cieszy"...
Już 2 lata temu w październiku miałam "przygodę"-skończyło się w szpitalu na szyciu,gipsie częściowym...Pobolewa do dziś...
Też przez pośpiech...
Były w szkole zebrania dla rodziców-dla mnie "wszystkie tsy"...Trijo pociech w szkole :)
U córci 30 min(bo Przystojniaka także a jakże o tej samej porze)-potem na 30 min do Macieja właśnie i na finisz do Pierworodnego....
Klasy Córci & Przystojniaka jadą na początku grudnia na przedstawienie do Teatru Lalek "Czarodziejski flet",rotacja zmian:córcia na II, Przystojniak na I od "po feriach".
Pierworodny wybywa na 3-dniowa eskapadę...
Właśnie mnie olśniło,ze zaliczkę miałam dziś dowieźć...
Kilka tekstów Przystojniaka.
Wsiada do auta , gdzie od razu wyczuł zapach dezodorantu taty,przesiada się do tyłu(mniej intensywnie czuć tu zapach)
-Przecież wiesz ,że jestem wrażliwy na zapachy...
Uczy się Maciej modlitw...
Ojcze nasz-mówi, Zdrowaś Mario-mówi-a po:
-Nawet nieźle mi poszło.
;)
No teraz Wierzę w Boga-i tej modlitwy musi się nauczyć :)
niedziela, 16 listopada 2014
Tak to już jest...
Tak to już jest...
Jak u Przystojniaka coś się wypracuje-a potem zaniecha...niestety jest regres...
Mąż stwierdził "zdziczenie"...
Najlepiej trwałby w domu...
Propozycje wyjazdu neguje...
A my ,że wyjeżdżamy...
Pojechał.
Wybyliśmy do Częstochowy, podziękować Matce Boskiej Częstochowskiej...
Już w trakcie drogi pojawił się niepokój.
Gdy nawigacja wskazywała np. skręć w prawo, a był objazd i tego manewru nie można było wykonać Przystojniak się denerwował...
W drodze powrotnej zdenerwowanie niestety się powiększyło...
-A mówiłem żeby zostać w domu...
Było ciemno, nawigacja poprowadziła nas inną trasą...
I wciąż uspokajałam,że wszystko dobrze, że tata jest dobrym kierowcą,że już do domu niedaleko...
A co by było gdybyśmy jechali nad morze...To dopiero czasu trwa podróż...
No fakt ponad rok nie był Maciej a takiej trasie...
Normalnie "zdziczenie" nastąpiło...
W szkole był koncert...
Przystojniak szczęśliwy ,że już piątek, już "wolne" chciał zostać w domu.Zostali z tatą.I tu kolejne podobieństwo do taty("skóra zdarta z taty")-domator...
My z Pierworodnym i Nulą wybyliśmy.Ciasto i ciasteczka upiekłam z dziatwą :)Dziatwa na koncert. Ja do kawiarenki-sprzedawać ciasta:) Reniferkowe ciastka poszły-i było mało:)
Byliśmy do końca...W domu podumałam ,ze mogłam choć iść słynnego muzyka zobaczyć :)
Było muzycznie, było pysznie(pyszota domowe ciasta wspaniałych mam!),była i pizza,było i WłosoBarwnie-mamy farbowały włosy-co tam się działo!
"Przez przypadek" siostra wsiadła na Macieja rower i...pojechała.I nawet barwa(nie różowa)jej nie przeszkadzała...:) A Macieja zaczęliśmy namawiać na większy wehikuł... Bo przecież ,jak syn się do czegoś przyzwyczai to potem ciężko przekonać do "zmiany uczuć"...
I ostatnio znów"przez przypadek" , "sam z siebie" ozuł się Przystojniak w rolki siostry...Były docinki , że różowe, ale co tam.Chyba spodobało mu się bo "drałował" po lokum ku zazdrości siostry("oddaj moje rolki"),ale trudna sztuka dzielenia się się udaje i wymieniali się.
-Ale ciepłe twoje rolki-sumował zdejmując owe ze stóp Maciej :)
Ciągali się nawzajem, na przemian.Jedno w rolkach z tyłu , jedno z przodu(konik) i to z tyłu za lejce(pasek od szlafroka vel skakanka) ciągnięte było.
-Wio, wio, wio...
-Koniu poczekaj...
I takie tam dialogi się toczyły.
Córcia pomyka na rolkach od końca sierpnia, to w wiraże wchodzi gładko i szybko zasuwa.Maciejowi idzie wolniej, bardziej "chodzone" niż jeżdżone, ale próbuje...
Są przystanki na pojenie(kuchnia-napój).
I "podchody" siostry do brata gdy ten już miał dość zabawy:
-Maciej pojedźmy , jeszcze raz-bo ty fajny jesteś...
Tak bierze brata pod włos...
"wykwintniejsza wersja" do Pierworodnego
-No chodź, ty jesteś super chłopak...
Albo
-A Maciej mnie ciągnął...
I
-Oddaj, Maciej jest lepszy, Ty tak słabo ciągniesz...
No i oczywiście Pierworodny dał się "namówić" :)
Co jeszcze oboje ostatnio działali-co potem znika zjedzone momentalnie?
Kajmak. Wafel suchy przekładany mlekiem słodzonym z puszki.Pyszota.
Na lepienie z masy solnej Przystojniak się namówić nie dał, ale zabrał się za malowanie. Zmalował miecz.Chciał go upodobnić do miecza świetlnego z "Gwiezdnych wojen"...I miecz -pamiątka z Krakowa od brata-jest teraz niebieski:)
Jak u Przystojniaka coś się wypracuje-a potem zaniecha...niestety jest regres...
Mąż stwierdził "zdziczenie"...
Najlepiej trwałby w domu...
Propozycje wyjazdu neguje...
A my ,że wyjeżdżamy...
Pojechał.
Wybyliśmy do Częstochowy, podziękować Matce Boskiej Częstochowskiej...
Już w trakcie drogi pojawił się niepokój.
Gdy nawigacja wskazywała np. skręć w prawo, a był objazd i tego manewru nie można było wykonać Przystojniak się denerwował...
W drodze powrotnej zdenerwowanie niestety się powiększyło...
-A mówiłem żeby zostać w domu...
Było ciemno, nawigacja poprowadziła nas inną trasą...
I wciąż uspokajałam,że wszystko dobrze, że tata jest dobrym kierowcą,że już do domu niedaleko...
A co by było gdybyśmy jechali nad morze...To dopiero czasu trwa podróż...
No fakt ponad rok nie był Maciej a takiej trasie...
Normalnie "zdziczenie" nastąpiło...
W szkole był koncert...
Przystojniak szczęśliwy ,że już piątek, już "wolne" chciał zostać w domu.Zostali z tatą.I tu kolejne podobieństwo do taty("skóra zdarta z taty")-domator...
My z Pierworodnym i Nulą wybyliśmy.Ciasto i ciasteczka upiekłam z dziatwą :)Dziatwa na koncert. Ja do kawiarenki-sprzedawać ciasta:) Reniferkowe ciastka poszły-i było mało:)
Byliśmy do końca...W domu podumałam ,ze mogłam choć iść słynnego muzyka zobaczyć :)
Było muzycznie, było pysznie(pyszota domowe ciasta wspaniałych mam!),była i pizza,było i WłosoBarwnie-mamy farbowały włosy-co tam się działo!
"Przez przypadek" siostra wsiadła na Macieja rower i...pojechała.I nawet barwa(nie różowa)jej nie przeszkadzała...:) A Macieja zaczęliśmy namawiać na większy wehikuł... Bo przecież ,jak syn się do czegoś przyzwyczai to potem ciężko przekonać do "zmiany uczuć"...
I ostatnio znów"przez przypadek" , "sam z siebie" ozuł się Przystojniak w rolki siostry...Były docinki , że różowe, ale co tam.Chyba spodobało mu się bo "drałował" po lokum ku zazdrości siostry("oddaj moje rolki"),ale trudna sztuka dzielenia się się udaje i wymieniali się.
-Ale ciepłe twoje rolki-sumował zdejmując owe ze stóp Maciej :)
Ciągali się nawzajem, na przemian.Jedno w rolkach z tyłu , jedno z przodu(konik) i to z tyłu za lejce(pasek od szlafroka vel skakanka) ciągnięte było.
-Wio, wio, wio...
-Koniu poczekaj...
I takie tam dialogi się toczyły.
Córcia pomyka na rolkach od końca sierpnia, to w wiraże wchodzi gładko i szybko zasuwa.Maciejowi idzie wolniej, bardziej "chodzone" niż jeżdżone, ale próbuje...
Są przystanki na pojenie(kuchnia-napój).
I "podchody" siostry do brata gdy ten już miał dość zabawy:
-Maciej pojedźmy , jeszcze raz-bo ty fajny jesteś...
Tak bierze brata pod włos...
"wykwintniejsza wersja" do Pierworodnego
-No chodź, ty jesteś super chłopak...
Albo
-A Maciej mnie ciągnął...
I
-Oddaj, Maciej jest lepszy, Ty tak słabo ciągniesz...
No i oczywiście Pierworodny dał się "namówić" :)
Co jeszcze oboje ostatnio działali-co potem znika zjedzone momentalnie?
Kajmak. Wafel suchy przekładany mlekiem słodzonym z puszki.Pyszota.
Na lepienie z masy solnej Przystojniak się namówić nie dał, ale zabrał się za malowanie. Zmalował miecz.Chciał go upodobnić do miecza świetlnego z "Gwiezdnych wojen"...I miecz -pamiątka z Krakowa od brata-jest teraz niebieski:)
Migawka z zajęć rewalidacyjnych z nieocenioną p. Aleksandrą...
Gra ogromnie przypadła do gustu Maciejowi:)
i z wizyty u dziadków...
Ptaki bliźniaczek kuzynek :)
Moc pozdrowień.
Anna Maria
ps. Dzięki innym rodzicom dowiedziałam się o "Kosmicie"-kapitalne książka o chłopczyku autyście...
Pisana z perspektywy jego samego oraz jego siostry...
W niespełna 2 dzionki przeczytałam...
Teraz czytam"Huśtawkę"...
Musiałam odłożyć gdy czytałam o przejściach szpitalnych...
Kapitalna książka- z blogu...
Choć bywa ciężko czytać nieraz...
Samo życie...
...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















