piątek, 26 września 2014

"Kto gra w karty ten ma łeb obdarty"?


Wczoraj Przystojniak był z kasą na wyprawie na Festiwal Nauki na Politechnice Wrocławskiej...
Trzymał się pani(relacja pani Ewy), opowiedział mi o robocie...

I bec...coś tknęło mnie i sprawdziłam Przystojniaka subkonto-nie ściągnięto finansów za oklary...Dzwonię( wbij hasło...wbij...przebrnełam przez "maszynę" by połaczyć się z żywym człekiem) i tam w zakładce korespondencja jest opis...No i jest wstrzymana bo"duplokat"...Pamiętam ,że pani u siebie wygenerowała takąż fakturę...Było trzeba skreślić i napisac oryginał"...
A teraz od poczatku...

Byłam w Firmie gdzie okulary syn "nabyliśmy",tłumaczyłam...Poczekaja kolejne 21 dni +czas dojścia listu...
Już wysłałam oryginał...

Grafik Przystojniaka dopełniam na bieżąco.Dziś dopisałam zajęcia logopedyczne w szkole.
Indywidualne,2 po 30 min. na tydzień.

No i mamy w perspektywie ...I zmianę po Bożym Narodzeniu-czyli na nowo ustalanie całego grafiku:)

Poranki spędzamy "matematycznie" ostatnio...


Naprawdę super pomoc dydaktyczna!
Tabliczka mnożenia połączona z liczką kończyn pająka np.
Grafika, kombinacje.
O nie jest tu monotonnie...




Paluszki wciąż ida w ruch,ogromnie "w tył" liczenie wg. Pani Zofii się przydaje...
Naprawdę coraz lepiej "idzie"Maciejowi...
A gdy sam-naprawdę sam rozwiąże przkład, zadanie pękam z dumy,
w głos go chwalę!


Odrabiamy także zadania domowe...


"Kto gra w karty ten ma łeb obdarty".
Z dzieciństawa taka oto sentencja nasuwa mi się w kontekście kart właśnie...

I używamy takich "pomocy dydaktycznych".
Karty, kości.
Liczymy, liczymy....
Obym jeszcze znalazła metode na Tabliczkę Mnożenia...
A może nie trzeba szukać metody a "Zakuć" po prostu trzeba i już...

A takie cuda niedawno odebrałam...
Jeszcze nie testowane...


A oto Towarzysz naszych spotkań matematycznych z Panią Zofią :)
Usiłowałam uwiecznić go...



Tunio...
Próbowałam uwiecznić -by ująć cudna mordkę z przodu...nie zdołałam:)
Ale to jest sztuka-takie żywe stworzenie...
Piękny jest! Taki duuży!
I jak głośno "dyskutuje"!


Moc pozdrowień!
Anna Maria






sobota, 20 września 2014

Post z kartka pocztową w tle...

Roczek szkolny ruszył z kopyta...
No u nas nowość bo Przystojniak ma II zmianę.
Zadziwiony początkowo-bo to nowość-bo rodzeństwo wybywa na I zmianę,my zostajemy sami.
I tu jest plus.
Możemy spokojnie lekcje domowe odrobić, poćwiczyć...
Bezcenne...
Pamiętam jak Maciej uczył się czytać, jak właśnie o poranku siadaliśmy "przy stoliku" , naprzeciw siebie i pracowaliśmy np. "Od obrazka do słowa"...
Skupienie, nikt nie przeszkadza , nie puka do drzwi, z zewnątrz nie dochodzą dźwieki...
Poukładaliśmy zajecia dodatkowe przed lekcjami.
Także "korki" z matematyki z niesamowitą mą wychowawczynią, nauczycielem z powołania pania Zofią.Co zajecia jestem zdumiona-jak perfekcyjnie pani Zofia wyłapuje przywary, podkreśla w głos dobre strony Przystojniaka.


Mina zafrasowana-jednak praca efektywna...
Patrząc na tę fotografię )tło) od razu przypomina się mi ,że pani Zofia jest miłosniczką czytania...
A mi miło-bo znów obcuje z fantastycznym człowiekiem jakim jest pani Zofia...
Ależ szcześcara ze mnie ,ża taką wychowawczynię przez 5 lat miałam(system nieodżałowany VIII klasowy, kl IV-VIII-nie Gminazjów nie było...)
I jeszcze dorzucę anegdotę.
Pani Zofia powiada do Macieja 
"Weź się w kupę"
Na co on
"Nie mów tak do mnie"
Ja tłumaczę,że Maciej bierze wszystko dosadnie...
I kupa do dlań kupa...
A po zajęciach tłumaczyłam Maciejowi,ze pani Zofii chodziło by w sobie się sprężył i zwiekszył tempo pracy".

Ze strony Gminy -i tu moc podziękowań-zajęcia uzupełniające, indywidualne syn ma z wychowawczynią-i tu ukłony w strone nieocenionej pani Izabeli.
Kolejne z tegoz gminnego pakietu to SI z panią Izabelą oraz logopedyczne z pania Dorotką( "nowa pani")...
Ponadto opieka psychologa i pedagoga, oraz zwiększona liczka ze wspaniałą pania Aleksandrą...
NW nie dostał syn ale cieszę się z tegoż cóż jest...
Niestety znów złapał Maciej przeziębienie i podję nań leki, w ruch idzie inhalator...
Bo żal byłoby tracić zajęcia w szkole, zajecia poza szkołą...
Mamy zadanie bojowe powtórzyć masaż W&W ale czekamy na ferie-najbliższe to te świateczne.
Pan Aleksander mówił ,ze najnowsze wskazania nie co 2 godziny a co 1,5. O masażu pisałam na blogu...Daje kapitalne efekty!
Kolejne zadanie bojowe-kamień milowy-TABLICZKA MNOŻENIA...
Jakbyście Państwo zjali metody jak owa przyswoić-napiszcie proszę...
Jestem świeżo po zebraniach w szkole...
Siłą rzeczy(2 zebrania w jednym czasie)-nie byłam na całych.
W maju Przystojniak przystapi do Pierwszej Komunii Świętej...
To będzie wydarzenie...
Planowane sa już eskapady klasy Macieja do teatru, wczesniej na Festiwal Nauki...
U Pierworodnego egzamin VI klasisty-już się boję...Mają planowaną tez wycieczkę 3-dniową i oczywiście bal na finisz Szkoły Podstawowej..
U Najmłodszej pociechy także moc atrakcji-i wycieczki, i inne atrakcje...

Adresowanie Przystojniak ostatnio znów miał.
I jako że nie poszło mu najlepiej-ćwiczyliśmy w domu .Macej napisał kartki do dziadków.
Rozczulał mnie dopiskiem "piszcie do mnie" :)



Poszlismy na pocztę gdzie sam kupił znaczki, własnorecznie je nalepił na kartki...


I kartki wrzucił do skrzynki pocztowej...


Kartki juz doszły do babć i dziadzia ku ich radości :)


Fotografia z wakacyjnych 'prac ręcznych" :)



I jeszcze zdań kilka o sobie:)



Ćwiczenia...


Zadania domowe...




I ostatnio wywód Przystojniaka:

-Już wiem dlaczego trzeba chodzić do szkoły...
-Dlaczego?
-Aby wiedzieć...



I ukochane LegoKlimaty...






Moc pozdrowień!
Anna Maria




sobota, 23 sierpnia 2014

Post z piłą w garści , okularami na nosie ...i nie tylko.


Witam!

Wagary wakacyjne finiszują...
Lato smuci się deszczem i...
 chłodem już podszyte...
No tak tydzień i do szkoły...
Książki już skompletowane-jeszcze nie podpisane , jak i kajety:)

Od pobytu w szpitalu Przystojniak przyjmuje lek na alergię.
W pn byliśmy u dr -prosiłam o receptę na ów lek na alergię , bo nam się kończy-potem badanie ,
bo Maciej zasmarkany...
I zapomniałam ja.Zapomiała dr...Niech żyje skleroza...
I... "ciocia" Ania nas poratowała, bo miła zbędny.Aneczko dziękujemy!
Odnośnie alergii...
Chomik u siostry w pokoju, na widok kota Maciej potrafi krzyknąć "Zaraza"-omija z daleka...
Niby małe uczulenie wyszło, ale jednak...
Pokój wciąż na mokro przecierany...Walka syzyfowa z roztoczami i jonizator(dziękujemy Marto!) w akcji ...

Mieliśmy jeszcze na 2 dni na dodatkowe badania do szpitala iść ale Maciej zasmarkany i to przeziębienie razej niż alergia...

Przystojniak w tym roczku ani w górach nie był, ani nad morzem...a szkoda bo to ponoć super działa na alergię, na odprność...
Może w przyszłym roczku nadrobi...
Na pytania gdzie byliśmy na wakacjach z Maciejem mówie,że w szpitalu:)
"Bo zawsze jeździcie"-no tak na turnus, choć raz w roczku Przystojnaik wybywał...
A czy to wakacje jak trzeba ćwiczyć...
Te wakacje syn skwitował:
"Koszmarne wakacje"- bo byliśmy w szpitalu, bo do lekarzy jeździliśmy, bo ćwiczyć trzeba...
Lipcowe EEG się nie odbyło...
Sprzęt na Marciniaka padł...
Proszę dzwonic po 22 lipca...
Po tel. ...
Prosze dzwonić po 1 września...

Ale są i przyjemności...
Pewnego dzionka listewki od zabezpieczenia kuchenki(obwoluta + styropian) zaczełam zbijać-zrobiłam zeń sztalugę...
Dziatwa uczy się przez naśladowanie-najpierw rodzeństwo zaczeło tłuc młotkami...
Przystojniak dołączył.
Tata pomagał...



W ruch poszła i piła i młotek...



Powstało moc oreża...Opisanych potem:)
Nazwy wydumał Maciej.


Dziś Maciej pomagał mi "pstrykać" farba na "nowa-starą" skrzynke pocztową...
Łapki czarne po takich działaniach...

No i należymy do Fanów Harrgo ...
Nawet córcia każe sobie Harrego czytać miast Martynki :)
Dziś Maciej tacie tłumaczył jak Valdemort wygląda...
No ale ów obraz ma dzięki filmom:)
Ja wpadłam jak śliwka w kompot...
Już IV tom pożeram...
Dzięki Bogu mam wspaniałą familię, mam książki, mam decoupage...
(polecam DecouTerapię)



I naprawdę nawet z przyktej konfrontacji z biegłymi sadowymi chcę coś dobrego wynieść-dr neurolog mówi,że Przystojniak powinien być przez okulistę zbadany...

Dzięki  "cioci" Pauli(Paulinko moc podziękowań!) Maciej dostał się do dr okulisty.
Polecam  Centrum Okulistyczne we Wrcocłwiu Spektrum.Klik 
Po wnikiliwych badaniach dr orzekła
,że potrzebne Przystojniakowi okulary...
Te upolowaliśmy u Optyka Klik


Taka metamorfoza...


Okulary mogliśmy upolować dzięki 
Handmade dla Macieja

Takie cudności trafiają na Akcję dla Macieja


Lulla Decor  moc podziękowań za ofiarowanie pięknego dzieła Twych rąk...
Aniołej w tym tygodniu odleciał do nabywczyni...


ale np. takie cuda jeszcze nadal są do upolowania...

I jak tu się smucić , gdy są tak wspaniali ludzie?
Artystki które swe dzieła ofiarują by wesprzeć terapię syna, osoby które nabywając na Aukcji wspierają ?

Staram się optymistycznie patrzeć w przyszłość...
Nawet po  konfrontacji z biegłymi sądowymi...
Teraz tygodnie czekania na ich opinię("6 tygodni mamy na napisanie").
Czekamy na wezwanie do sądu gdzie usłyszymy werdykt...
Zadziwiające jest to jak jeden lekarz podważa opinię innego...

Pani z GOPS gdy byłam teraz złożyć dok m.in. do Karty Dużej Rodziny(czy jak to się zwie) mówi
"Pani chyba schudła Pani Aniu"...
Przecież to wszystko trwa od stycznia jest sierpień...
Tak mi żal ...
Bo dzięki tym pieniądzom , których nas pozbawił brak pkt.7 tyle zajęć Macieja ominęło...
Mógł pojechać na turnus rehabilitacyjny...
Zmienić klimat...

Noż użalać się nie miałam...

To już nie będe pisać o "dialogu na pisma " odnośnie Nauczyciela Wspomagającego...

...

Moc pozdrowień.
Anna Maria














środa, 23 lipca 2014

Spotkanko...

Jak  Przystojniak różni się od "niezaburzonych neurologicznie" istot widzę każdego dnia.
Przeciez ma zdrowe rodzeństwo...
Ile pracy kosztuje go, nas by "gonić zajączka" wie tylko Pan Bóg i my...
Ja spogladam na Przystojniaka z miłościa bezkrytyczną.Przeciez to normalne.Jam matka...
I jak to dobrze gdy tak bezkrytycznie popatrzy inny człek...
Bo tak potrafi popatrzeć Dumna Mama .
I tu podziękować Ci musze Bogusiu za zaproszenie do kapitalnej , jedynej takiej grupy Jim.
I tu co dnia czytam o przeżyciach, odczuciach Dumnych Mam, Dumnych Ojców.
Którzy wiedza po prostu jak to jest...Nie trzeba im tłumaczyć dlaczego Maciej chodzi po okręgu...
Można się wyżalić , przeczytać po prostu dobre słowo...

Dane mi było z duetem fantastycznych Dumnych Mam się spotkać...
Nie wirtualnie, a "w realu" porozmawiać w cudnych okolicznościch przyrody...Tego zakątka Wrocławia nie znałam choć dosłownie "rzut kamieniem" wydepujemy z Przystojniakiem ścieżki od lat...

Skonfrontować swoje spostrzeżenia, posłuchać Mam, które wiedzą-po prostu wiedzą jak to jest...
Bezcenne.
Bardzo dziękuję Dziewczyny za spotkanie!

Po spotkanku mielismy konsultację z alergolog.Dr dziwiła się po co przyszliśmy.Tłumaczyłam ,że niepokoilismy się o syna.Domniemywaliśmy alergię. Do dr zarejestrowaliśmy się miesiące wcześniej -nie wiedząc ,że potem bedziemy bytować na oddziałach szptalnych...

Dr obadała syna, przeanalizoawała wypisy szitalne weń wyniki badań.Uczulenie na sierść kota "małe"-mówiłam,że chomika wydelegowaliśmy z pokoju syna. Na co dr stwierdziła ,że chomiki, świnki morskie-zwierzaki "ściółowe" bardziej niż koty uczulają...

Jesteśmy przed wizytą u laryngolog i okulisty.
Wg wskazań dr biegłej sądowej.

Maciej odzyskał maskotki, poduszki-po ich wypraniu -niezbędne są one do rytuału zasypiania:)
Niestety ów zaburzył brak obok brata, który wybył na wakacyjne wagary ...

Nie wiem czy też brak rodzeństwa przyczynił się do wiekszego skupiania się Macieja na owadach...Wogóle wczoraj był dzionek pod owadem...
Muszka wpadła synowi do oka.Wyjełam.Przystojniak podsumował:
-Jestem taki wrażliwy na owady...
Ubawił mnie tym stwierdzeniem ale też zaniepokoił...
Podczas ćwiczeń prosiłam by powtórzył zdanie ze słowem "szerszeń". Nie chciał...
-Czy możesz mi pomóc-usłyszałam .
Jakieś skrzydlate cudo owadowe z dłuuugimi odnórzami w dużej liczbie siedziało u syna w pokoju na parapecie.Wystarczyło otworzyć okno i wypuścić to coś...
A wieczorem Przystojniak zamyka okna, drzwi tarasu, bo "owad wleci"...

Moc pozdrowień
-szczególnie dla Was Dumni Rodzice.
Anna Maria

















sobota, 19 lipca 2014

Szpitalny byt...


Nie twierdzę,żem specjalista w temacie szpitalnym...Kilka razy byłam solo, vel 2 w 1(dziecię po wewnętrznej stronie brzuszka)-tu zwyczaje we wszystkich szpitalach podobne( np.poprawić kojo, ogół przed wizytą lekarsą)...

No inaczej gdy jedziesz z dzieckiem.Ty dorosły dasz sobie radę-zjesz to czego nie lubisz
(-Co masz na śniadanie? Salceson?-pytanie małżonka mego, gdy w pierwszej ciąży leżałam na patologii ciąży...Albo ...Burza majowa.Walą pioruny...Ja wiszę na telefonie(nie komórce, taki automat na kartę :)konwersuję z mężem-stęskniona za domem...a tu nagle czuję...pizzę-któraś z pacjentek je kolację z zewnątrz- ja ślinotok-mówię mężusiowi:
-Pizza pachnie...
-Mam Ci przywieżć? Jest burza...)

Czy można sie doń przygotować...
Pewnie tak...Jak się wie,że owo wybycie nas czeka.
W maju się nie spodziewaliśmy ...
Rano po przepudzeniu syn oświadczył "chyba spuchłem" my przestraszeni-kierunek szpital...
Teraz mieliśmy wyznaczony termin.zabraliśmy:
-ręczniki te normalne i te papierowe
-szampon,mydło
-szczoteczki & pasta do zębów
-książki do czytania(dużo)
-sztućce, talerzyk, kubki,kawę/herbatę(są punkty gdzie można ową zrobić),cukier jak słodzisz
-jedzenie, picie(są lodówki gdzie opisane Twe rzeczy możesz trzymać) i mikrofale by jedzonko podgrzać.
-ćwiczenia do pracy
-piórnik
-kartki czyste
-ładowarki , słuchawki-kiedy zabieracie tablet, telefon...
-piżama(choć w szpitalu na Chaubińskiego dziatwa chodziła "normalnie odziana")
-ciuchy na zmianę
-dokumentacja z wcześniejszych hospitalizacji, wczesniejsze wyniki(pilnujci ich-mi "wcieło" wypis końcowy z uprzedniej hospitalizacji), książeczka zdrowia dziecka,
jeśli dziecię ma orzeczene o niepełnosprawności, zrób ksero-albo do okaznia vel do oddania-by nie płacić za pobyt, choć są szpitale ,które mimo orzeczenia pobierają opłatę za pobyt rodzica przy dziecku...
I tu gwóźdź  programu
 -łóżko/materac/karimata
Chyba ,że wiesz ,że w tym szpitalu pomyślano o rodzicach-i owe są(szpital na Koszarowej, W-w, na Chaubińskiego w Szpitalu, chyba wogóle w całym kompleksie-nie ma.
Dlaczego na odziałach gdzie leżą dzieci NIE MA ŁÓZKA DLA RODZICA?!
Rodzic się dzieckiem zajmuje, dba, nie absorbuje zbędnie personelu medycznego(to mama , tata biega z dzieckiem do ubikacji, myje je), to rodzic-najlepszy specjalista swej pociehy-to on jest z dzieckiem najwięcej czasu(nie mówię tu o rodzicach , których dziatwy wychowuje niania, babcia, dziadzio wówczas obserwacje tychże są cenne).
Ja sobie nie wobrażam by Maciej został sam w szpitalu...Choć ze mną twierdził, że idzie "do więzienia"...
Do zabiegowego ze mną, ja go myłam(wenflon vel wentyl( gryps współleżącego Tomasza lat6 ) vel motylek(słowa pań pielęgniarek "nakarmię motylka") w górze, ze mną do toalety...
Pani dr zaleciła badanie kału...Mówię,że jak ostatnio byliśmy na szpitalnych włościach to wogóle nie było...
"Damy czopek"...Maciej tak po prostu się denerwuje, przeżywa...

Przystojniakowi zrobiono znów panel pokarmowy.Pierwszy ujemny, teraz wyszło uczulenie na roztocza i sierść kota...Mamy wrócić do szpitala jeszcze w wakacje...Kilku badań nie udało się zrobić bo syn miał infekcję...Antybiotyk dostał dożylnie,miał inhalacje...Mamy leki ...maść do odbioru we wt...Adrenalina na posterunku w razie godziny W...Nadal omijamy orzechy, imbufen...
Po powrocie do  domu ruszyłam na walkę z kurzem...Kąty posprzątane, firany ,zasłonypoprane,okna pomyte,pościel wymieniona,biedne pająki wymiecione...Chomik wydelegowany do siostry pokoju...A kotka Bura do pokoju nie wpuszczana...


Pozdrawiam wszystkich, Moc pozdrowień dla Was na szpitalnych włościach.
Anna Maria


niedziela, 13 lipca 2014

Wyprawa rowerowa...

Ile wysiłku kosztowała dziś Macieja wyprawa rowerowa...
Były narzekania...Były łzy...
Wolałby w domu...
Nie chodzi o kondycję-jeździ super na rowerze- ale są przecież wakacje-wolne-powinien siedzieć w domu i już-a tu mama z tatą wydumali wyprawę rowerową...
Na przystanku pizza emoje opadły-ale potem droga powrotna...
Nowa , nieznana...I też kocie łby, koleiny...I też o nogi trawy się obijają, i nie był pierwszy-zamykaliśmy peleton :)
Chwaliliśmy Macieja-ale był rozdrażniony i słowa tylko go denerwowały...Potem w domu na spokojnie porozmawialiśmy...
Dumam,że też strach wzbudzły w nim nasze odczucia-trasa powrotna też nam nieznana-mówiliśmy to otwarcie-rozważaliśmy -w lewo- w prawo...I to "karmiło strach "Macieja...
Ale przecież życie wciąż niesie nieoczekiwane...
Uspokajałam Macieja ,że jest z nami, że wszysto jest dobrze...
Tata próbował zagadywać-tu reakcja -krzyk-nie chciał słuchać...
Rozdrażniony, zdenerwowany jechał dalej...
Dopiero w domu było ok...
Wokół mnóstwo tras do pokonywania na rowerze.Mam nadzieję na kolejne...
I mam nadzieję,że i jak ostatnio na basenie usłyszłam ,że chce popływać w głębokim-i tu doczekam się,że sam Maciej zainicjuje taką eskapadę na jednośladzie...

I wszystko w/w tez odrywało Macieja od rozmyślań ,że idzie jutro do szpitala...
Mnie zresztą też...

Już znam zwycięzców Mundialu...
Wszyscy w domu śpią...

Przed nami kolejny tydzień wakacji...
Ten będzie szpitalno/biegło-sądowy-bo w pt mamy sie stawić przed właśnie biegłymi sądowymi...
Przeze mnie moi rodzice w sądzie nie wylądowali.W życiu i ani mi się śni...
A my dzięki odwołaniu się a owszem...
I to nie będzie to co w tv(seriale/dokumentalne-seriale, "Sędzia Anna Maria Wesołowska")...
To będzie nasze życie...
Nasz byt...







piątek, 11 lipca 2014

H2O


Przed nami pobyt w szpitalu...
No to nie byle co...
Oczywiście Przystojniaka zaraz po poinformowaniu mnie o terminie stawienia się na szpitalnych włościach poinformowałam. Nie chce iść...Ale chyba rozumie ,ze trzeba.Że musimy się dowiedzieć jak alergii Macieja jest na imię...By się wystrzegać, by wiedzieć czy farmakologia może pomóc...
Ale to z nowym tygodniem...
Dowiedziałam się ,że "nasz" basen-gdzie de facto Przystojniak chodził na nauke pływania ma zamknąć swe podwoje na czas trwania "przerwy"technicznej(od 21 lipca do 23 sierpnia).A, że już dawno chciałam z dziatwą tam wybyć, a wciąż albo szkoła, albo zajecia, albo choroba-dziś pojechaliśmy.I już przy drzwiach-na których czytam w głos: "rezerwacja brodzika od 11" (było kilka minut po)...i już, już wątpliwości czy wogóle wchodzić? Panie mówią ,że rezerwacja nieaktualna-brodzik dostępny.No to siup. Maciej dostał kluczyk ze mną...I tu mnie zaskoczył-bo wyraził chęć samodzielnego wybycia do przebieralni męskiej.No spróbujemy następnym razem.Dużo ludzi nie było więc obecność młodzieńca w damskiej części nie wzbudziła sensacji :) Poszedł z nami babami:) W tri miga byliśmy w H2O...


Brodzik-cieplejsza woda-bezpieczny, płytki. Ale najmłodsza latorośl ciągnie do głębokiej wody.Fakt. Ostatnie zajęcia pływania były juz na dużym basenie. I tu zaskoczenie pozytywne.Ma najmłodsza pociecha pływa sama! Na plecach -ale płynie! Dziękujemy trenerze! A potem zmiana banana-no Maciej już sam sie nie odważył popłynąć.
Po przerwie brodzikowej-podjeliśmy próbę-z pomocą deski.I Maciej płynie!
Na me komplamenty: "Super!", "Brawo"-dodaje "Wręcz zachwycająco" :)
Oswojony z wodą,sam wchodzi-wychodzi z basenu.Potem powrót do brodzika.I miła niespodzianka bo Maciej sam proponuje kolejną rundkę w głębokiej wodzie...
Mi pobyt w wodzie ogromnie się podoba ze względu na babelki-super masują mój biedny ,obolały kręgosłup...

Moc pozdrowień!