środa, 9 lipca 2014

Noż...

Środa...
Wakacje to mogę nie wiedzieć jaki jest dzień tygodnia.
Dziatwa w domu , nie trzeba rano się nigdzie spieszyć...
Trijo w domu .Kto ma kilkoro pociech to wie co znaczy kumulacja tychże na m2 lokum .
Bywa i ok i bywa:
-Mamo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Bo on powiedział....Bo ona .....

Rano zdążyłam poćwiczyć z Przystojniakiem.
Muszę coś wydumac , urozmaicić-bo te ćwiczenia go nudzą...

Ogarnięcie chałupki(porządki) standard- i coby wstydu nie było bo dziadek przyjedzie popilnować dziatwy-bo ja z Maciejem do Wrocławia na zajęcia.No i po 12" na autobus.Jeszcze było wahanie :brać parasol czy nie? Wziełam , dzięki Bogu...
We Wrocławiu juz lało jak z cebra, gdzieś słychać było pomrukiwania burzy...
Mieliśmy pójść do Oratora a dziecię zgłodniało to do Baru Małego-stały punkt na naszych trasach-pyszne jedzonko.I stałe menu-zamówione telefonicznie coby czasu nie tracić: frytki z kotletem drobiowym.
Zdążyłam zjeść, dziecię uwiecznić futrujące z apetytem...No i stało się...To co miało się stać...
Wspominałam o "porządkach". Dziecię samo śpi. I do owego ładu chcemy doporowadzić zachowanie Przystojniaka. Co wyeliminować? Zachowania nieładne? Jakie? Puszcznie bąków-po przepraszam. Ale gaz uszedł...Kichanie jak z armaty-nie osłaniając buzi... Bekanie...
No i Przystojniak po zjedzeniu się się napił.Jak Maciej pije-jednym chaustem . A potem.
-Beeeeee
Jedno poszło.I proszę by nie bekał.
Nie beknoł.Utzrymał...
Co zaowocowało?
Kto zgadnie czym?
Uzewnętrznieniem vel wymiotami...
No teraz już nas w barze zapamiętają na pewno...
Pora obiadowa. Pełno klientów...
I efekty specjalne...
Jasne po fakcie przyszła refleksja -mógł sobie beknąć...
I kolejna ma prośba by pił pomału...
Nie krzyczałam.Tylko tłumaczyłam. Posprzątałam sama chaos po erupcji.
Przeprosiłam.
Wyszliśmy.
Koniec atrakcji?
Nie.
Poszliśmy -bo to na trasie zapłacic za Oratora, pożyczyłam od p. Beatki ćwiczenia do skserowania(Boże nasza biblioteka zamknięta, gdzie ja to skseruję?!).Wychodzimy i juz na klatce usłyszeliśmy grom. Maciej  krzyknoł, skulił się...Na dworze pompa...A my mamy kawałek na biofedbeck na zajęcia...W dłoni parasol, butelka z resztką picia,Książki z ćwiczeniami-pożyczone-bezcenne-weń faktury-tez przesiać nie mogę...
Drałujemy w deszczu, przy błysku przeplatanym gromem-niestety niedalekim...Na trasie park...No nie od drzew to podczas burzy jak najdalej...Dłuższa trasa ale bezpieczniej.Nogawki mokre...Sandały me czerwone, Macieja czarne mokre. Przystojniaka nie farbują:) Me  a owszem dając efekt "krwawa stopa" :)
Bluzka upstrzona-dostałam rykoszetem przy erupcji, stopy mokre:)
Maciej też mokry...Przeciez pod parasolem "nie usiedzi" wciąż skacze, podbiega do przodu...
Droga, światła, zegar na wieży-o jesteśmy przed czasem! Dotarliśmy...
Gdzie ja skseruję te pożyczone ćwiczenia.Poszukałąm w necie-w wiosce niedaleko biblioteka czynna...Oby nie lało podjadę jutro...Po zajęciach na przystanek. Już na fotelu biofedbecku jak Maciejowi p. Dorotka odczepiała "czułki" widzę ,że coś nie tak...Ząb boli...Ale potem cukierek od p. Dorotki syn zapodał sobie...Na dokładkę. Idzie i cierpi. I co ja mogę zrobić? Mogę-kupić pastę i szczoteczkę-co uczyniłam. I Maciejka umył bolacego ząbka przy trawniku przy Bramie Oławskiej...
Autobus nadjechał do domu...I o mało domu nie przejechałam-bo patrzę w lewo znad ksiązki a tu przystanek w mej wsi...Już kierowca ruszał...Ale się zatrzymał nas wysadził. Dziadzio to podziwiał bo poinformowany przeze mnie ,że wracamy, owym autobusem podążył do domu...
Pranie w domu zamokło-tu też lało...
Jutro czwartek, i my znów na Wrocław...

wtorek, 8 lipca 2014

Wagary Wakacyjne...

"Mam wakacje".
Stwierdza Maciej, gdy wołam go by popracować, albo mówię,że jedziemy na zajęcia do Wrocławia...
No tak...
Roczek szkolny 2013/2014 za nami...
Świadectwa rozdane...
Przystojniak już książki do III kl ma.
Bernadetto dziękuję!
Jężyk angielski  juz upolowany.
Tu na fotografii Maciej testował cóz tam na płytkach dodanych do ksiażki jest?


Jeszcze upoluję podręcznik, książkę do religii i u Przystojniaka bedzie komplet:)


W podziękowaniu dla nieocenionej pani Aleksandry prowadzącej zajęcia rewalidacyjne-Anielica:)


Wspaniałej pani wychowawczyni składaliśmy się na podarek w podziękowaniu...
To był rok!

I jeszce dzieło z zajęć szkolnych...
Oj dużo zajęć Maciejowi umknęło przez chorobę...
Wciąż zaziębiony, zakatarzony. Na poczatku maja szpital...
teraz wiemy ,że to mogła być-jest alergia...
Tylko jak jej na imię?
"Z tym da się żyć" :)
Jak się dowiemy cóż to uczula Macieja będziemy wiedzieć czego się wystrzegać...
Mam już termin do szpitala.



Wybycie na grilla z Kuźnią .
Pani Kingo dziękujemy!


Była zabawa na placu zabaw, grilowanie(kiełbaska nie to menu ale chlebek pycha z grila!)

Gościliśmy też na festynie.
Było moc atrakcji dla dziatwy.
Maciej brał udział w wyscigach w workach(solo-ale czas tu grał rolę-Pierworodny wygrał!)


Były zagadni-gry ekologiczne.Maciej szukał "Gdzie jesteśmy?"
I znalazł :)


I sukces-wyczekał w dłuuugiej kolejce do skskania w takiej uprzęży na trampolinie.
W ub. r. na takim cudzie fikał koziołki:) Teraz poprzestał na skokach:)
To jest IS !


No i za kółkiem wozu strażackiego!


Były jeszcze skakańce-dmuchańce, strzelanie z łuku, strzelanie z wiatrówki-dużo atrakcji.
Może za dużo...bo wrócił Maciej do domu i na festyn w naszej wsi juz nie chciał iść...
"Już byłem na festynie"
No był :)
I może juz go cos "rozbierało" bo nazajutrz "zakaszlany", "zasmarkany"...
I znów odwołałam zajęcia...

W wagary wakacyjne ma Przystojniak za sobą zajęcia IS, biofedbeck.
Ostatnio w ten upał jeździliśmy...

Przed nami zajecia logopedyczne, matematyczne-ale to jak wyjdziemy ze szpitala:)
Mam nadzieję na EEG-zostało z 16 VII odwołane-zepsuł się aparat na Marciniaka...
Kazali po 22 dzwonić.
Mam nadzieję że w wakacje uda sie zrobić owe badzanie .
Ostatnie było 2 lata temu...

Już w wakacje Maciej nocował u dziadków.Nie sam-zawsze musi z obstawą rodzeństwa-teraz z bratem:)
I...
Za Maciejem tydzień spania we własnym łózku!
Raz tylko była wędrówka nocna...

Była rozmowa.Każdy śpi u siebie.
I cały wieczorny rytał jest.
Miśki, poduszki wokół poduszki...
Czytanie bajek(Pana Kuleczkę wyczytaliśmy-teraz czytamy "Dlaczego rekiny nie chodza do dentysty?Historyjki dla ciekawskich dzieci." Perta Maria Schmitt, Christian Dreller-kapitalne!
Z zasobów naszej wspaniałej biblioteki gminnej.
Dowiedziałam się ,że rekiny mają zęby rewolwerowe...
Dlaczego pingwinom nie marzną stopy, a Indionom nie rosną brody?
Odpowiedzi w w/w lekturze :)
Tak więc rytuał-moszczenia się w łózku-czytania bajki-światło na przedpokoju i śpi Maciej sam...

Jeszcze się nie cieszę.Bo po takim kroku bywał u nas regres...
Ale nadzieja jest:)

Co do szpitala to oczywiście Przystojniak już wie.
Nie chce...
"Znowu w więzieniu..."

Ja mam nadzieję na diagnozę po prostu-cóż powoduje opuchliznę, zmiany skórne...
Tak mnie serce boli gdy taki suchy kaszel syna męczy, ten katar...

...

Moc pozdrowień!
A.M.






sobota, 14 czerwca 2014

"Fryz"...:)


Hej!

Ostatnio niestety Przystojniak bytował w domostwie.
Katar, kaszel.
Objawy jak przeziębienie jednak teraz domniemujemy alergię.
Panel pokarmowy ujemny.
Przed Maciejem testy skórne i wziewne...
"Z tym da się żyć"-słowa koleżanki , która ma alergię.
jednak musimy wiedzieć czego się wystrzegać...

Wykorzystując bytnośc u dr, poszliśmy tez do nieocenionego pana Tomasza:)
Moje strzyżenie się chowa.
To jest "fryz"


Byłam dumna z syna bo sam powiedział panu jaka fryzure chce.
Patrzę. A tu miast "galancika"  "leci" "kogut" vel "irokez"...
I przestrach jak Maciej będzie wyglądać ?! A potem-przeciez on w każdej fryzurze ładnie wygląda.Nawet tej spod mej ręki:)


I bardzo podobny jest do brata weń:)

Po powrocie do szkoły w pierwszy dzień Przystojniak pojechał do Teatru.
Jak było?
Gorąco.

Fale upałów powalały...
Ledwo funkcjonowałam.


Pochwale się portretem autorstwa Macieja.
Dzieło stworzone na zajęciach  w szkole-"wykupiłam" podczas Dnia Rodzinki-super imprezy organizowanej już kolejny raz na terenie szkoły dziatwy.


30 maja była konferencja Promyka Słońca.
Było....medialnie.
Nowatorski projekt prezentowny-naprawdę robi wrażenie!





Niedługo w Oratorze będzie szkolenie :)
25 czerwca.


Do wagarów Wakacyjnych 2 tygodnie!

Ocho! 2 miesiące z trijo mych pociech:)
To jest wyzwanie.
A plany mam ambitne.
Oby choć część udało się zrealizować:)
Np. by Maciej opanował tabliczę mnożenia, zegary...
Ach!

Moc pozdrowień!
Anna Maria






środa, 28 maja 2014

Takie CUDa!



Hej!!!

Ostatnio wciąż z Przystojniakiem odwiedzamy Wrocław.
Wracam z bólem łepetyny.
Hałas, tyle się dzieje...
Dzięki Ci Boże za oazę spokoju i Ciszy na naszej Tęczowej...

Podczas wędrówek Przystojniak został obdarowany balonem.
W ulubionym kolorze:)





Celem naszych wędrówek był m. in. Zespół Poradni Pedagogiczno -Psychologicznych.
Tam wizyt kilka, testy, rozmowy...



Gdy ja rozmawiałam Przystojniak uskuteczniał zabawę :)




Podczas jednej z wędrówek złapał nas deszcz.
Ciepłe kurtki, kaptury się przydały!
Parasol został w domu:)


Tydzień później był upał!

Odkryliśmy super plac zabaw obok szkoły gdzie Przystojniak ma zajęcia IS.
Takie atrakcje!




A w domu Przystojniak pomaga  w kuchni...Az dziw jeszcze nie tak dawno do rąk by nie dotknął mięsa:) A teraz sam tłucze, przyprawia i panieruje:)



Tatam! Dzieło ze szkoły:)
Mucha:)


W sobotę gdy już, już byliśmy w Czernicy wracając z eskapady rowerowej złapał nas deszcz, grad, burza...
Bałam się schronić np. pod blaszanym przystankiem-błyski, grzmoty...
W 2 minutki byliśmy mokrzy...




Wciąż natykamy się na związki wyrazowe:)


A tu zdania autorstwa Przystojniaka:)
Wplótł  weń bajkę o Trzech Świnkach.


I...
Pochwalę się...
Maciej pisze Dziennik.
San z siebie.
Będę pisał dziennik.
I pisze, rysuje scenki...
Zainspirował starszego brata i Pierworodny też pisze dziennik nie mylić z pamiętnikiem
"Pamiętnik jest dla bab" :)

Jako ,że lato tuż , tuż planujemy, planujemy.
Nie wyjazdowo  a zajęciowo:)
I tak będzie biofedbeck u wspaniałej pani Dorotki,
 IS u nieocenionego pana Aleksandra, 
masaż W&W-ja,
matematycznie i cudownej pani Zofii, 
dużo wycieczek rowerowych po okolicy,
wyprawa do zoo.

Moc pozdrowień!

ps. Trwa Handmae dla Macieja


Już pierwsze dzieła wspaniałych Artystek znalazły dom-dziękujemy nabywcom za wsparcie terapii Macieja!
Jeszcze tyle cudowności Maciej dostał na Aukcję Charytatywną!
Takie CUDa!

Np.





W "wszystkie przedmioty sprzedającego" są pozostałe dzieła:)











niedziela, 11 maja 2014

Teatr...w bibliotece!

Tak, tak!
U nas w Czernicy, w naszej niesamowitej Bibliotece od kilku miesięcy chodzimy na przedstawienia wystawiane przez wspaniałą Panią Teatrzyk!



Pani Klaudia wyczarowuje bajeczny świat! Był już np.wystawiany "Koziołek Matołek"-po wciąż słyszałam u córci jak śpiewa piosenkę , którą "przetykane "było przedstawienie. 
Dziś jak magnes jeszcze przyciągał enigmatyczny tytuł przedstawienia" Niespodzianka". Nie zdradzę o czym było! Cicho sza! Chcecie zobaczyć? Idźcie na przedstawienie, zaproście Pana Teatrzyk do siebie!
A dzieci? Jak wspaniale żywo reagowały! Pani Klaudia wciągnęła je do zabawy,był dialog z publicznością, krzyki, wołania a na finał burza braw!
A Maciej? On chyba najdonośniej prowadził dialog.Kręcił się na krześle to fakt, machał dłońmi przed oczyma sobie.Jednak słuchał! Jak padło pytanie np. 
-A dziadek ma tableta?
-No oczywiście, że nie ma!
I uciecha ogólna:)
To, co Przystojniak rzekł. analogicznie jest do naszego dziadzia, który nie posiada tableta :)



;)
I jeszcze z naszych ćwiczeń ostatnich.super
pomoc dydaktyczna!


Już o tej książce wspominałam.Coś z "stare ale jare"-pomoc dydaktyczna z Oratora.
Nie do zdobycia, dobrze ,że można skserować i już :)



Rażącym pisakiem-wg wskazówek p. Ewy zaznaczamy wyrazy, związki wyrazowe "do tłumaczenia".

Była czytanka o kozicach.
Ćwiczenia w tym temacie:)
Ja też się uczę!
Wiecie ile kozicy zajmuje droga wzwyż 1000m?
15s!
A z ilu metrów Kozica wyczuwa człowieka?
Z 700 :)
Dzieło Przystojniaka ze szkoły.Góry z gazet -na górze kozica:)


"Do tłumaczenia" poszło słowo
"kończyna"
Maciej mówił o 
"koniczynie".
I tu pomocne rysowanie, pisanie .
Kolejna zagwózdka?
"Racica"


Podręcznik mądry-wyd. Didasko.Pierworodny tez nań się edukował.
Ponoć córci klasa po roku na innym wydawnictwie "wraca" na Didasko. 

Moc
pozdrowień!
Anna Maria






czwartek, 8 maja 2014

Na szpitalnych włościach...

W niedziele o poranku usłyszałam od Przystojniaka:
-Chyba spuchłem.
I to jak...
To nie był pierwszy raz.Jednak TAKI to pierwszy.
Nie dumaliśmy długo.Dziatwę nakarmiliśmy,zabrałam książeczkę zdrowia Macieja,sprawdziliśmy u wuja google, gdzie szpital dzieci  przyjmuje i wybyliśmy...Zostaliśmy przyjęci na odział. Dr przyjmująca zdiagnozowała obrzęk Quinckego. Dr która Macieja przyjmowała wnikliwie go obadała i wyszło jeszcze coś...Potem dr "walczyła" z kompem by dane wpisać potem wydrukować...Od pielęgniarki wypełniającej dokumentację kilkakrotnie usłyszałam zapytanie czy zostaje z dzieckiem...
Jak Przystojniaka samego ostawić?! Zostaję z dzieckiem.I pytano tak coby uświadomić ,iż obecność rodzica odpłatna jest ...Jednak w dalszym wywiadzie wyszło,ze Maciej w terapii, że orzeczenie posiada-a dziatwa z orzeczeniem pobyt rodzica ma zwolniony z opłat.Jeszcze siostra się zdziwiła ,że nazwę obrzeku zapisuję-dopytywałam jak to się pisze
-A po co to pani?
-Bo chcę wiedzieć, poczytać o tym...Na oddziale pobrano Maciejowi krew.Do badań poszedł tez mocz. Dłoń Przystojniaka "ozdobił" wenflon...
Maciej cały pobyt ogromnie przeżywał...Po prostu tęsknił... za domem, za szkołą...
Panie pielęgniarki,panie dr, panie salowe były bardzo miłe-co Maciej mówił wprost:
- Jesteś miła.
Jako ,że i szkolą się tu stażyści-była u nas pani Kasia-i znów "nagadałam całą kupę"...Boże ile to już razy opowiadałam...Szpital na Koszarowej nowy, sale duże jasne-z łazienkami.Jedzonko catering.Dostęp do kuchni, lodówki dla pacjentów.Spotkaliśmy siostry "krajanki".
-Ania a to ty?
:)
Miło bratnie dusze znaleźć podczas pobytu w szpitalu.
Tata osłodził Przystojniakowi pobyt-przywiózł figurkę do gry i ludzik czekał z Maciejem na wyjście:)
Aż dziw ale przeżycia, nowa stresująca sytuacja, tyle nowych osób i Maciej sporo spał.Nie chciał wychodzić ze szpitalnego pokoju.Wciąż się dopytywał i dr i sióstr kiedy pójdzie do domu?
A jak usłyszał we wtorek o poranku ,że "zostawię was do jutra" popłakał się...I dr powiedziała,że skonsultuje się z ordynator czy możemy wyjść? Opuchlizna zeszła.Została uwieczniona na fotografii-przelałam ją dr( okazało się ,że umiem, sukces :) ,dr uwieczniła buzię Macieja po-wspominałam ,że tam się uczą-i takie "przypadki" w realu cenne-co by popodziwiać :)


Domniemaną przyczyną jest alergia.
W trakcie badań jest tzw. panel pokarmowy...
W przyszłym tyg. mam dzwonić- po wypis końcowy muszę się zgłosić...


Widok z "naszego" szpitalnego okna :)
...
Od środy Maciej w szkole znów:)
Dziś na kolejnych IS pani Izabela chwaliła Przystojniaka:)
Mówiłam i u Macieja w szkole, i p. Izabeli o konferencji organizowanej 30 V w Hotelu Merkury Panorama we Wrocławiu.

Moc zagadnień ma być poruszanych...
Bogusiu dziękuję za informację!

Moc pozdrowień!
Anna Maria





środa, 12 marca 2014

Ferie,ferie i po...feriach:)

Ferie minęły-już Przystojniak ma za soba tydzień edukacji szkolnej:) No bez piątku bo bylismy u ortodonty. Przemiła pani dr zaprosiła dziatwę na fotel:
-Kto pierwszy?
I tu odważna siostra Przystojniaka zdezerterowała za mnie.Maciej poszedł :)
I potoczył się dialog:
-Ile masz lat?
-10
Potem do mnie monolog o stanie uzębienia.Moc określeń , których nie przyswoiłam...No aparat niepotrzebny.Kontrola przed wakacjami.Na finisz przy opuszczniu fotela Przystojniak rzekł do dr
-Miła jesteś.

Wyprawa do dr to dla nas i trasa autobusem i tramwajem.I z (pokładu tramwajowego)owego Przystojniak dostrzegł na przystanku plakat o 1% dla dzieci chorych na raka...No dosadnie-dostrzegł łyse dzieci na fotografii
-i tu sie i przeraził-i tłumaczę,że to dzeci chore -w trakcie leczenia chemioterapii włosy wychodzą,że chemia tak działa na organizm...
Potem już podczas spacerku siostra Przystojniaka pyta o jedzonko-wiecie taki słynny...,szybkie jedzonko,no i jak zanegowałam ,że to sama chemia...
Na co Maciej:
-Ania nie jedz chemii bo ci włosy wypadną
;)
Ubawiają  mnie me dzieci...

Niedawno też "w rynku" wsi naszej stała naczepa z mammografem-big napis na owej.
I potoczył się dialog cyklistów:
-Mamo a co to jest mammografia?
-Badanie piersi
-A co to są te piersi?
-Cycki.
-Cycki?A fuj.

A wczoraj tata pyta:
-Maciej ile kawałków pizzy zjadłeś?
-Nie powiem-Maciej na to.
-Dlaczego?
-Bo to jest ścisle tajne.

;)

W pierwszy tygodniu ferii Przystojniak był na półkolonii w szkole.Najpierw był zdezorientowany-co to jest ta półkolonia -a potem bardzo mu sie podobało:)Były zabawy,wyjazdy:) Szkoła o zupełnie innym obliczu-feriowym:).No czwartek opuścił-byliśmy na komisji wojewódzkiej.Wyniki w tym tygodniu-przedługie 3 tygodnie czekania na odpowiedź...
I tu mi się nawuwa myśl ,ze oczekiwanie na "taki" list jest bardzo nieprzyjemne...
Czeka się ,jasne,że czeka...Ale zerka sie na skrzynkę z trwogą-cóż tam się znajdzie?
"Stało sie to co miało sie stać..."-u nas sie stanie:)
Odnośnie komisji:
Mąż odpowiadał na pytania, ja, Maciej solo.Maciej był badany-doniemuję ,że to była pani neurolog-druga która z synem rozmawiała-psychiatra vel psycholog-był jeszcze pan-profesji nie domyślam się .
W kolejce czekała pani ,która miała świeżo za sobą oczekiwanie-odwoływanie się(po sądzie).Dostała punkt 7 na jesieni-po miesiącach trwania przewodu sądowego(tak to się zwie?)-a zimą kończył się termin orzeczenia-i? Komisja Powiatowa i od nowa...I co pani mówiła?Że trzeba się odwoływać-i czasu żal...
Podczas ferii wybraliśmy sie tez do zoo:) O wciąż się coś tu zmienia.Wejście już nowe, bramki.
Czekając na tatę kupującego bilety siedzieliśmy na kamiennych bloczkach.Maciej ubawił mnie pytaniem-Mao tez ci pośladki zmarzły? ;)
No chłodno było.Łaziliśmy ok 2 godzin po zoo.Tam gdzie "śmierdziało"-nawet nie wchodziliśmy-Maciej uciekał po prostu...No ale przy kotikach byliśmy dłużej:)

 
 
Ze zwierząkek małych dostrzeżona przez dziatwę-mysz berberyjska się spodobała.
 
 

 
Myszki maja długie ogonki:)
 
Wybywaliśy w ferie tez na basen i na łyżwy.
Jaka frajda mieć "duże" dzieci-nie trzeba ich polnować-dają radę sobie w "niecce vel brodziku sami:)
No i pan ratownik czuwa!
Mogłam sama popływac w basenie głębokim:)
Jaki błogostan!
H20 to jest to!
Na mój kregosłup masaż wodny w brodziku-łał!
A dziatwa uskuteczniała nurkowanie,pływanie z makaronem, deseczką.
Trening odwagi-walki z nieśmiałością-poprosić pana ratownika o deseczkę:)
 
 
 
 
Naprawdę na lodzie Maciej super dawał sobie rade-a to były jego pierwsze razy na lodowisku!
Balansował ciałem:) Jasne było kilka twardych spotkań z lodową nawierzchnią jednak super dawał sobie radę-i na kolejną eskapadę naprawdę się ucieszył!
 
 

 
Moc pozdrowień!
Anna Maria